Fullmetal Alchemist
71
FMA Ch.71
-> RTS Page for Fullmetal Alchemist 71
Based on HisshouBuraiKen's translation
Troszkę dłużej mi to zeszło niż ostatnio, i tłumaczenie jak zwykle "na szybko", więc błędy się znajdą ^^" (innymi słowy zaczął się ciężki okres dla studenta, a ja jestem typkiem, który wolałby nie mieć poprawek, amen) (ale kto tam to czyta :x)
Chapter, jak ostatnie, dosyć przegadany, jedynie momenty z Pride'em są świetne, i sceny humorystyczne :D Doprawdy ten chapter więcej dostarczył śmiechu niż informacji (no dobra, przesadzam, ale.. xD).
Str 01:
Hawkeye: "Oryginalny Homunculus?"
Co masz na myśli?
Pride: To co powiedziałem. (Pride to "Duma", ale w tym kontekście znaczyło by pewnie "Pycha" xD)
Nic dodać, nic ująć.
Tekst: Teraz, wszyscy Homunculii zostali ujawnieni!
SFX: Zurizurizurizurizuri
Str 02:
SFX: Zuruzuruzuru
Pride: Chcesz zdobyć ode mnie jakąkolwiek informację?
Jesteś odważną osobą, Lieutenant Hawkeye. (Porucznik)
Lubię cię.
Może zechciałabyś do nas dołączyć?
SFZ: Zuzoru
Hawkeye: Nigdy.
Wiem, jak wy postępujecie z ludźmi. Nie chcecie ich jako "towarzyszy", tylko jako figurki, które można użyć dla swoich korzyści.
Pride: Szkoda.
No dobrze więc...
SFX: Zuuuu
SfX: Uścisk
Hawkeye: Khck-
SFX: Uścisk Uścisk
Uścisk
Str 03:
Hawkeye: Możesz przestać swoje daremne groźby.
SFX: Zu
Hawkeye: Zabijając mnie nic nie zyskujesz, czyż nie?
Pride: Jesteś bardzo sprytna, Lieutenant.
SFX: zuru
Pride: Wiesz, co się stanie, jeśli powiesz o tym komukolwiek innemu.
Twoi przyjaciele, Pułkownik Mustang, będą cierpieć z nieopisanym bólem.
SFX: Zuruzuruzuruzuru
Pride: Będę cię obserwował... z cieni. (bardziej pasowało by "z mroku"..)
Str 04 & 05:
SFX: HA-
Tytuł: Szkarłatny Mężczyzna
Tekst: I nagle, zwyczajny mrok staje się sam w sobie terrorem...
Pride: Będę cię obserwował... z cieni.
Ed: Wyciąć/wyrzeźbić krwawy herb na Briggs?
Kimblee: Tak. Własnymi rękoma.
Ed: Nie mam pojęcia, co chcesz powiedzieć.
Co dokładnie masz na myśli?
Str 06:
Kimblee: Mam na myśli.. robimy to samo, co robiliśmy w Ishval.
Zmieniamy tę ziemię w symbol nienawiści i żalu (.pl).
Ed: NIE MOGĘ CZEGOŚ TAKIEGO ZROBIĆ
SFX: BABAM
Winry: Co to by-
Str 07:
Ed: Bardzo sprytnie,
nagocjując i pokazując mi zakładnika prosto w twarz...
Kimblee: Uh oh, ktoś musi słuchać uważniej.
Nie powidziałem ani jednego słowa o braniu młodej Panny na zakładnika.
I dodatkowo,
nie negocjujemy niczego. Ja ci rozkazuję. (Kimblee xD)
Rozkazy dla twojej pracy jako Stanowego Alchemika.
Str 08:
Kimblee: Nie mów mi, że zostałeś jednym z wojennych psów, z obrazą do zabijania?
Ed: To się nazywa POSTANOWIENIE, by NIE zabijać!
Kimblee: Postanowienie, by nie zabijać...
i silna wola...Hrrrmmm...
Ed: Widzisz, Panie Kimblee, czy nic z tego nie widzisz za złe?
Armia poświęcająca cywili w celu zrealizowania pewnego celu?
Czy ty wogóle zdajesz sobie sprawę, w czym im pomagasz?
Kimblee: Tak, rozumiem.
Str 09:
Ed: Więc dlaczego drążysz dalej to idiot-
Kimblee: Ponieważ chcę ujżeć, jak nowy świat będzie wyglądał.
Ed: ......huh?
Kimblee: Chcę zaobczyć, kto wygra bitwę/walkę
postanowienie kontra postanowienie.
Wola kontra wola.
Życie kontra życie. Przekonanie kontra przekonanie.
Ludzie kontra ich "ewolucja", Homunculus.
Str 10:
Kimblee: Która strona jest właściwa?
Która jest silniejsza?
Która przeżyje?
Którą wybierze świat?
Fort Briggs żyje mottem, "Przeżyją tylko najlepsi." (dokładniej: zdrowsi, sprawniejsi itp.)
Proste stwierdzenie, ale potężna prawda.
Nasza historia na tej planecie jest rezultatem ewolucji, i najważniejszą częścią ewolucji jest przeżycie najlepszych/najsilniejszych.
Gatunek zdziesiątkowany przez klimat,
Gatunek zdziesiątkowany przez ludzi.
Ishvalans (oni) zdziesiątkowani przez Amertis (oni).
Wszystko takie samo.
Jeśli "zewoluowani" ludzie wymuszą obecnemu gatunkowi wyginięcie,
będzie to tylko kolejna grupa w długiej historii naszej planety, która nie miała szans na przeżycie.
To wszystko co się w tym zawiera.
Str 11:
Ed: Ale jesteś człowiekiem. Dlaczego bratasz się z Homunculli?
...CHYBA, ŻE TEŻ JESTEŚ HOMUNCULUS'EM!!
Kimblee: Zapewniam cię, że nie jestem.
Mały tekst: Taki uparty.
Kimblee: Oni są jedynymi, którzy pozwalają mi całkowicie... się wyrazić.
Ed: Wyrazić...huh?
Kimblee: Z nimi, mogę używać własnej alchemi dla własnej przyjemności, bez żadnych ograniczeń.
I stanowią znakomite wsparcie.
Kto po stronie ludzi może mi to zaoferować?
Ed: Nie mogę uwierzyć, że taki maniak jak ty, porzucił proces kwalifikacji Stanowego Alchemika.
Kimnlee: Każdy może porzucić życie normalnej osoby w sytuacji takiej jak ta, pod warunkiem, że wie, co jest i co nie podlega pod herezję.
Ed: Herezję?
Str 12:
Kimblee: Dokładnie.
Jestem przekonany, że przy obecnym świecie stałbym się heretykiem.
I fakt, że przeżyłem znaczy, że świat mnie zaakceptował.
Przeżyć...walczyć dla swojej egzystencji... (Gaara z Naruto mi się przypomina xD)
Paru ludzi prowadzi takie trudne życie, eh Fullmetal Alchemist?
Ed: Nie wiedziałbym.
Kimblee: Oh? Szkoda.
Zazwyczaj wychodzi, że Stanowi Alchemicy zawsze umieszczają siebie
w centrum swojego własnego wszechświata.
SFX: Scoot
Str 13:
Kimblee: Czy widzisz, do czego zmierzam?
Spróbujmy pokusić twoją samolubną stronę.
SFX: BAM
Kimblee: To jedna z rzeczy, którą wy bracia pożądacie
najbardziej ze wszystkich rzeczy na świecie.
Str 14:
Ed: Kaa....
Kamień Filozoficzny!! (Harry Potter :x)
Kimblee: Wszystko słyszałem odnośnie twojego brata
od jego ekscelencji Fuhrer'a.
Ukończcie swoje zadania, które otrzymaliście, i będzie wasz.
Str 15:
Ed: Pozwól mi najpierw zamówić słówko z Al'em,
i Winry.
Kimblee: Dlaczego z Panną Winry?
Ed: Nie powiedziałem jej niczego.
To nieuczciwie trzymać ją dłużej w niepewności.
Jest teraz również uwikłana.
Nie obchodzi mnie co to za "robota", którą muszę zrobić, ale odmawiam zdradzania jej zaufania kłamiąc.
Kimblee: Dobrze więc.
Ale żeby mieć pewność, że niczego niepotrzebnego nie powiesz, pójdę z tobą.
Str 16:
Ed: To jest cała sytuacja.
Winry,
jesteś przetrzymywana jako zakładnik.
Winry: Eh?
Huh?
Cc-co on mówi, Al?
Żartuje?
Ed...co my...
Powiedz mi, co jest grane-
Ed: To nie zart.
Moi zwierzchnicy żądzają, abym zaczął wykonywać swoją pracę jako ludzka broń.
Winry: Ale to...
Str 17:
Ed: Taa. To znaczy, że mogę zabić wiele ludzi.
Winry: Powiedz im NIE!
SFX: Deptać
Winry: Oh....
ale wtedy ja...
SFX: Uderzyć
Winry: ...Ja...
Martwię się o was jeszcze bardziej...
Ed: N..n-n-n-n-n-n-n-n-n-nie płacz!
Winry: NIE PŁACZĘ!
Przepraszam...
Teraz jestem zła na samą siebie, że do tego dopuściłam, nawet nic nie zauważając... Jestem taka głupia...
Str 18:
Winry: To nieuczciwe...
Wy tylko chcecie wasze ciała z powrotem, i ciągle natrafiacie na te wszystkie inne problemy...
Ed: To prawda, ale obiecano mi Kamień Filozoficzny w zamian za współpracę z nimi.
Al: CO?!
Poważnie? Kamień?!
Ed: Ma go Kimblee.
Al: Ale kamień zrobiony jest z...!
Ed: Dostaniemy nasze ciała z powrotem, w zamian ja stanę się bronią. Uczciwa wymiana.
Str 19:
Al: Poddaję się...rób co chcesz.
SFX: Clank
Ed: Dobrze. Tak zrobię.
W porządku, Panie Kimblee.
Pora bym
szedł do roboty.
Pozwól mi tylko skoncentrować się najpierw na znalezieniu Scar'a (Blizny).
Proszę.
Kimblee: Że co proszę?
"Proszę?"
Co spowodowało tę nagłą zmianę nastroju powagi?
Str 20:
Ed: Scar zabił rodziców Winry.
Muszę go znaleźć, i zemścić się za nią, za nim cokolwiek zrobię.
Kimblee: Rozumiem.
Więc też masz rachunki do wyrównania z nim.
Dobrze więc.
Ed: Także chcę, aby Al udał się ze mną.
Ataki rozkładania-ciała Scar'a nie będę mieć na nim efektu, gdyż jest, uh...
Kimblee: Prawda. To musi być na rękę.
Mała chmurka: W porządku, więc...
SFX: Slam, krok krok krok
Winry: Al...czy wszystko w porządku?
Al: Taa, wszystko w porządku.
Str 21:
Al: Brat nie chce odzyskać naszych ciał przy pomocy Kamienia Filozoficznego.
Nasze własne grzechy kosztowały utratę naszych ciał... nie mamy żadnego prawa używać czegoś stworzonego przy użyciu żyć niewinnych ludzi.
Myślimy, że wschodnia nauka zwana "Rentanjutsu" może pokazać nam, jak wrócić do normalnej postaci.
Poszukujemy młodej dziewczyny, która wie, jak jej używać, i myślimy, że może być ze Scar'em.
Brat chce użyć tego polowania na Scar'a jako pretekst, by jej szukać.
Ten kawałeczek o zemście za twoich rodziców był tylko zmyłką, by oszukać Kimblee.
Przepraszam, Winry.
Czuję się źle, że używamy do tego twoich rodziców...
Winry: Wszystko okej.
Wy dwaj żyjecie. Jesteście ważniejsi.
Str 22:
Al: Dzięki...
Winry: Więc...
Muszę też pomyśleć nad powodem...
Olivia: Sam siebie ustanowiłeś odpowiedzialnego za polowanie na Scar'a, I wypuściłeś Braci Elric z celi?
Co ci właściwie daje tę władzę?
Str 23:
SFX: Szelest
Kimblee: Sam Fuhrer wydał rozkazy.
Żadnych skarg, rozumiem?
Olivia: ...Nie, nie mam z tym problemów, jeśli to rozkazy Fuhrer'a.
Elric są twoi.
Kimblee: Dziękuję, Major Generale Armstrong.
Pożyczę więc Elric i paru żołnierzy.
Oh, i także,
czy Generał Raven już się odezwał?
Olivia: Nie.
Myślę, że już czas, aby poinformować Centrale.
Str 24:
Kimblee: Rozumiem.
Więc trzymaj się.
SFX: CReeee
Batunk
Miles: Czy to dobry pomysł, aby kierował poszukiwaniem Scar'a?
Olivia: Rozkazy Fuhrer'a. Nie miałam wyjścia.
No i, jeśli dopisze szczęście, obydwaj pozabijają się nawzajem.
Miles, chcę, byś się z nim udał.
Miles: Tak, Ma'am.
Olivia: Kimblee jeszcze o tym info nie wie.
Z tego co powiedziały oddziały z gór, wygląda na to, że Scar i dziewczyna pracują razem.
Str 25:
Olivia: Powiedz braciom, że powiedziałam,
"Dajcie Kimblee to co chce. Niech ma Scar'a."
"I przyprowadźcie dziewczynę Rentanjutsu z powrotem tutaj,
w tajemnicy, jeśli to możliwe."
Miles: Udamy się na wschód do Baschool.
Scar był tam ostatnio widziany,
tam musimy zrobić pierwszy przystanek.
Kimblee: Brzmi dobrze.
Str 26:
Kimblee: Pozwolę zająć ci się szczegółami. Pamiętaj tylko, że ja tu dowodzę.
Miles: Wiem.
Winry: Wszyscy, zgnieść się!
SFX: Tikatikatikatikatikatika
FWMP.
Ed: Co za cholere ty ro-
Winry: Nie ma tu z tyłu miejsca!
Przesuń się, Al!
Kimblee: Panno Winry, wolałbym, abyś zaczekała w bazie.
Nie jedziemy na miłą przejażdżkę.
Winry: Wiem!
Str 27:
Winry: Tylko wiecie, jak zmieniłam automatyczne ramię Ed'a, by lepiej tu chodziło?
Nigdy nie robiłam pod takie warunki pogodowe, więc martwię się, że może się zepsuć.
SFX: Scoot scoot crunch
Winry: Muszę z nim iść, w razie potrzeby.
Chcę mieć absolutną pewność, że ma najlepszy, możliwy sprzęt!
Kiedy go przyczepiłam, powiedziałam, "Okej, skończyłam!" Ale jeśli się zepsuje, nazwisko Rockbell będzie wypominane na zawsze!
Ed: Jeez, kobieto, jesteś pracoholiczką! Jesteś szalona!
Winry: A pewno, że tak! Z dumą wykonuję swoją pracę!
SFX: I to i to
Winry: Jesteśmy w biznesie od mojego wielkiego-dziadka generacji!
Kimblee: Ok, ok, kapuję. Możesz jechać.
Darius, Panna Winry też będzie jechać w twoich aucie.
SFX/Darius: Sir.
Str 28:
Darius: Sheesh.
Powinnaś być w środku, w bazie, dziewczyno! (kobieto xD)
SFX: Babum
Winry: Przepraszam...
Wiem, że nie jestem w pozycji, w której mogłabym cokolwiek żądać...
Ale nie mogę...Nie mogę po prostu siedzieć i czekać...
Chcę być tu tylko dla tych dwoje...
P-przepraszam...
SFX: Ciiiiiiissza
Darius: Huh?
Co?
J-ja?
Str 29:
Kierowca: Err, uh...bądźcie cicho i, uh...róbcie co każemy, a będzie w porządku!
W...w porządku?
Winry: Mwahaha...
Żołnierze: Wi.....Winry zniknęła...
Nasza jedyna, ważna dziewczyna...
Była taka elegancka...
SFX: Waaaaaaaah waaaaaah waaaaaah
Doktor: Jeśli chcecie dziewczynę w pobliżu, macie zawsze szefową...
Żołnierz: Szefowa jest zbyt straszna!
SFX: Sob sob
Miles: Świadek mówił, że widział przechodzącego tą drogą kogoś podobnego do Scar'a.
Kimblee: To duże miejsce.
Miles: Było kiedyś kopalnią...jest wiele miejsc, w kórych można się schować.
Żołnierz: Nigdy go nie znajdziemy...
Str 30:
Miles: Drużyna Andrew przeszuka teren C3.
Drużyna Benjamin, C5.
Kimblee, Dlaczego nie zostaniecie w głównej bazie z Drużyną Charlie?
Kiblee: Dobrze. Skontaktujcie się ze mną natychmiast, jeśli znajdziecie Scar'a.
SFX: Nngh.
Żołnierz: Pójdziemy z wami, Bracia Elric.
Ed: Taa, taa...
Al: Pachołki Kimblee...
są tutaj by mieć na nas oko.
SFX: Marsz marsz marsz marsz marsz
Str 31:
Ed: Więc...
Al: Jak możemy wykiwać tych gości?
SFX nad żołnierzami: Gapić się
Ed/Al: Cień! Kto tam jest!
Żołnierz: Hu-
Al: Tędy!
Ed: Chodźmy!
Żołnierz: Cz-czekajcie!
Ed: Pośpiesz się!
Ucieka!
Żołnierz: Zwolnijcie, do cholery!
Zaa...
Str 32:
Żołnierz: ...trzymajcie się?
Gdzie oni poszli?
Może dołem tą drogą?
Tak! Chodu!
Nie zgubić ich!
SFX: Skradać skradać skradać!
Ed: Więc...
uciekliśmy...
Mała chmurka: Waaaaaah!
Ed: ale to miejsce...
jest zbyt...
Str 33:
Ed: WIELKIE!
Jeśli do nas nie przyjdą, nigdy ich nie znajdziemy...
SFX: Haaaaargh
Małe sfx: Tikatikatikatikatikatikatikatikatikatikatika
Al: Huh?
Ed: Uhh...
Pojedyncze chmurki na dolnych panelach:
AL
PH
ON
SE
Al: Żartujecie sobie...
Str 34:
May: SAMAAAAAAAAAAA!
SFX: CLANG
Ed: JEDNAK WYSZŁA!
May: Co wy tu robicie?
Al: MAY! To wspaniale, nie wierzę, że cię w zasadzie znaleźliśmy!"
May: "Wspaniale"?
"W zasadzie znaleźliśmy?"
Czy to możliwe...Alphonse-sama podążał za mną całą tę drogę aż do mroźnej krainy?
Al: Czekaj na mnie!
May: Hohohohoho!
Al: Taa!
Czekałem, aż cię ujrzę (by cie zapytać o Rentanjutsu)!
SFX: SWOOOOOOOOOOOON
May SFX: Czekałem ujrzeć czekałem ujrzeć czekałem ujrzeć
Tekst na dół od Al'a: Urok osobisty w pracy (xD)
Str 35:
Ed: Szukałem cię, mała dzieeeewczyynko!
May: Eeeek!
Cz-czego chcesz?
Ed: Nieważne, chodź z nami!
May: T-też mnie ścigacie?
Oh! Wy bracia ubiegacie się o moją rękę!
Ed: O CZYM TY DO DIABŁA MÓWISZ?
May: Przepraszam, Edward-san! Nie jesteś w moim typie!
Ed: ZAMKNIJ SIĘ!! (ta scena rządzi! xDxD)
SFX: Puk Puk
Winry: Wstrzymaj się, AL! Uderzyłam się w głowę!
Al: Whooops, przepraszam.
SFX: Plop
Winry: Wheeeeeeeeeeeeeeeeew...
May: Aah! Ki-kim ONA jest, Alphonse-sama?!
Al: Eh?
Str 36:
May: Jak mogłeś?! Masz mnie!!
Al: Nie nie nie, to tylko przyjaciółka...
Czekaj, dlaczego ja się tłumaczę?! Przecież się nie umawiamy!!
Marcoh: May, czy wszystko w porządku?!
Słyszałem, że krzycza-
Hej, Bracia Elric!
Ed: Huh? Kim jesteś, staruszku?
Marcoh: Domyślam się, że to dobrze, że mnie nie poznajecie.
Popatrzcie, to ja.
Ed/Al: Ten głos...
Doktor Marcoh! Co ty tu robisz?
Marcoh: Mógłbym was spytać o to samo!
Yoki: Huh?
BRACIA ELRIC?!
Ed: Huh? Kim TY jesteś, staruszko?
Str 37:
Yoki: Nie waż się powiedzieć, że zapomniałeś!!
Ed: Zapomniałem.
Yoki: Nie pamiętasz, co stało się w Youthwell?!
Al: Brat, spotkaliśmy jakiś hobos w Youthwell?
Yoki: Jak ŚMIESZ nazywać wielką Yoki hobo!?
Ed: Okej, ale kim TY jesteś?
Yoki: HIIIIIIIIIIRGH!
Kimblee: Panna Winry także zniknęła?
Co jest z wami, ludzie?!
Strażnik: P-przepraszam...
Przez moment chciałem położyć zapasy, i kiedy odwróciłem się, jej już nie było...
Miles: Wygląda na to, że mamy jeszcze jedną osobę, której będzie trzeba szukać.
Was dwóch z Drużyny Charlie, chodźcie ze mną.
Żołnierz Charlie: Sir!
Kimblee: Majorze Miles...
Miles: Wiem.
Jeśli zobaczymy Scar'a, powiemy ci, dobrze?
Str 38:
SFX: Szurać Szurać
Scar: To miejsce też się nie nadaje.
Brak stosownych materiałów.
Żołnierz: Scar, domyślam się.
Str 39:
Scar: Widzę, że psy z północnej armi mają dobre nosy. (ew. dobry węch)
Żołnierz 1: Przykro mi, ale jesteśmy z Centrali.
Żołnierz 2: Chodź z nami. Kimblee czeka na ciebie.
Scar: Czy wy dwoje myślicie, że możecie stawić mi czoła?
Żołnierz 1: Oczywiście, że nie.
Wiemy, że zwykli ludzie nie mieli by szans cię pokonać.
Ale nie jesteśmy zwykłymi ludźmi.
SFX: Nukinukinukinuki
Str 40:
SFX: Niiiiiii
Scar: Chimeras. (w liczbie mnogiej)
To będzie interesujące.
SFX: CRACK
Tekst: Bez powstrzymywania się! Prawe ramię Scar'a grzmi/huczy gniewem/wściekłością!
Login or register to comment
Benefits of Registration:
* Interact with hundreds of thousands of other Manga Fans and artists.
* Upload your own Artwork, Scanlations, Raws and Translations.
* Enter our unique contests in order to win prizes!
* Gain reputation and become famous as a translator/scanlator/cleaner!