Welcome to MangaHelpers! Check out the forums for the latest discussions.
Announcements
One Piece 459
Ta śmierć to nie przeprosiny
Based on skywalker6705's translation
Str 01:
Tytuł: Ta śmierć to nie przeprosiny
Tekst: Genialny Kosmiczny Plan Enel'a Tom 25: Kosmiczni Piraci nie wiedzą, co robią. (ew. są bezradni)
Str 02:
Tekst: Obudzeni!
Luffy: Ten drań, mój cień
Franky: Uspokój się, nie ma tu Moria'i!!!
Zoro: hm? To jest..........
Sanji: Sunny.
Luffy: Sunny!? Dlaczego jesteśmy w miejscu, od którego zaczęliśmy...
Str 03:
Zoro: ...nie...to nie był tylko sen
Zoro: mój cień zniknął.........!!!
Zoro: ...to dziwne uczucie...
Luffy: Oi, nieważne!!! To ważniejsze!!!
Luffy: Nie ma tu nic do jedzenia!!!
Sanji: Ponieważ była to jedyna rzecz, której mieliśmy dużo
Sanji: Zabrali całą przechowaną żywność, i zanieśli gdzie indziej.
Luffy: Nie ma nawet krakersów na ser!!!
Luffy: Mięęęsa!!!
Zoro: To naprawdę bez honorowe... Opuściłem swoją gardę...!!
Luffy: Straciliśmy także Pirackie Lunchpudełka...
Luffy: To źle... tylko z serem...
Sanji: A tak w ogóle, nie ma tu nigdzie Nami.........?
Str 04:
Sanji: Porwana!!? Dlaczego nie ścigaliście ich do samiusieńkiego końca świata!!?
Sanji: Kim on jest i gdzie jest?! Odbiorę ją teraz, zaraz!!!
Usopp: Przepraszamy!!! Ale nie zostawiliśmy jej ot tak sobie, rzeczy się same potoczyły w ten sposób...!!!
Usopp: Nieważne, posłuchajcie całej historii!!!
Usopp: W porządku! Są dwie ważne rzeczy, których nie możemy odzyskać!!
Luffy: Jedzenie
Luffy: Nami
Luffy: I nasze cienie, tak? To trzy.
Usopp: Uuh... jedno z tych nie pasuje do rankingu... na razie skupmy się na Nami i cieniach.
Sanji: co...
Sanji: ...my.......my...!!!
Str 05:
Sanji: Ślub~~~!!! Żartujesz sobie!!!
Sanji: Cholera!! Niewybaczalne!!!
Luffy: Musi być odważny, by próbować żenić się z Nami...... więc
Luffy: Jestem Wielkoludem? Czy potrafili zrobić takie Zombie?
Zoro: Więc wiemy, kim są Luffy Zombie i Kucharz Zombie, tak?
Zoro: Usopp
Usopp: T...że on był jednym z Shichibukai.........!!
Chopper: Jakoś czuję się przerażony, to tak nagle...!!
Franky: Wy nie wiecie?
Luffy: Hm? Więc jeśli zombie nie wyglądają tak, jak aktualne osoby, to...
Luffy: Ja widziałem zombie Zoro!?
Zoro: I jak było?
Luffy: Hmmm.. całkiem przypominający ciebie, ponieważ nosił drewniane buty i wogóle
Luffy: Ale mimo to wiedziałem, że to nie ty.
Zoro: No więc, cokolwiek to jest, w porządku.
Zoro: Jeśli schwytamy te trzy zombie i wrzucimy sól do ich ust, to
Zoro: nasze cienie wrócą, tak?
Str 06:
Zoro: Ale to dobrze, że znaleźliście taki słaby punkt.
Franky: Tym, który powiedział nam o słabym punkcie,
Franky: i wpadł na pomysł, aby najpierw was odnaleźć, był szkieleto-gość. (szkieletor xD)
Luffy: Eeh!? Spotkaliście Brook'a!?
Franky: Spotkaliśmy......
Franky: Kiedy my... Zapytałem go niegrzecznym pytaniem...
Franky: nie... od momentu, od którego chciałeś zrobić z niego naszego nakama
Franky: Nie chciałem go przyjąć, ale...
Franky: mimo, że on jest tylko żywym szkieletem...
Franky: im więcej z nim gadałem
Franky: Miał kości
Franky: To nie tylko szkielet
Franky: To mężczyzna!!!
Franky: Chwilka!!
Franky: Kiedy rozmawialiśmy... Jeszcze jedna rzecz. Odpowiedz na moje pytanie,
Str 07:
Franky: Jeśli wyjdziesz i spotkasz ludzi tak jak wyglądasz
Franky: Wiesz, jaki rodzaj reakcji będą mieć... prawda?
Franky: Jesteś gadającym szkieletem.......? Nie ma takiej możliwości
Franky: by ktokolwiek mógł zostać przyjacielem gościa tak okropnego. Takie coś zginie w hańbie!!
Robin: Franky, co ty...
Franky: Nawet jeśli uciekniesz z tego Przeklętego Morza, twoje przeznaczenie
Franky: takie samo jak te bezcelowe lata spędzone tutaj.
Franky: Powiedziałeś: "Byłeś samotniejszy niż śmierć", tak
Franky: Gdybym był tobą... Poddałbym się już dawno temu!!!
Franky: Żyć z taką małą obecnością... zachowywać się od czasu do czasu jak dżentelmen
Franky: Powiedz nam resztę swojej historii........!!
Franky: ......By zajść tak daleko, by żyć w ten sposób... co chcesz osiągnąć?
Franky: Jaką obietnicę zawarłeś ze swoimi nakama!?
Str 08:
Brook: ...... Yohoho
Brook: Wygląda na to, że nie dbasz o czas.
Brook: To bardzo proste...
Brook: Dawno temu... nasza piracka załoga opuściła
Brook: jednego z naszych nakama w pewnym miejscu.
Brook: Wiedzieliśmy, że to bolesna i trudna decyzja, ale...
Brook: złożyliśmy solidną obietnicę, że "na pewno wrócimy"
Brook: Wyruszyliśmy na naszym statku
Brook: i zostaliśmy unicestwieni na tym morzu.
Brook: i aby nie złamać obietnicy danej jemu...!!
Brook: rezultatem było, że żyję już długi okres czasu, sam na statku.
Brook: ponieważ miałem swoje wieczne zobowiązania do wypełnienia!!!
Brook: od momentu naszej śmierci... myślę, że minęło już 50 lat, tak sądzę.
Str 09:
Franky: 50 lat!? ...or, to była taka stara historia!! Nie byłem jeszcze narodzony.
Franky: Przepraszam, ale nawet ten gość nie mógł być w stanie tyle czekać...
Brook: Dlaczego... Wiem, że nie musiał czekać, mógł po prostu wyruszyć w siną dal.
Brook: Ale gdyby istniała szansa, że jednak nam uwierzył, i byłby tak dalej, czekając na nas...
Brook: Jak bardzo samotny byłby teraz!?
Brook: Może myśleć, że oszukaliśmy go
Brook: ale jeśli dalej tak na nas czeka, aż do teraz
Brook: jak wielkie jego uczucia mogą być!!
Franky: Ty......
Brook: Imię nakama, któremu przyrzekliśmy spotkać się na brzegu, to
Brook: Laboon
Str 10:
Brook: Z pewnością nie mogliśmy wziąć tak młodego wieloryba na tak niebezpieczną podróż jak nasza...
Osoba: Na pewno wrócimy!!
Laboon: Buooooh!!!
Brook: Wyobrażam sobie, że musiał teraz stać się bardzo wielki........!!!
Franky: Twoim nakama był wieloryb...!?
Brook: ......Tak.
Brook: Nie mogę nie myśleć, że on cały czas w nas wierzył przez ten cały czas
Brook: I myślał, że wrócimy, ... i jak zawsze
Brook: zagralibyśmy naszą radosną muzykę, podczas machania rękami do niego.
Laboon: Buooooh!!
Brook: Myślę, że nie wybaczyłby nam, że zginęliśmy tak nierozsądnie,
Brook: I ponieważ przez naszą samolubną obietnicę, nakrzyczał by na nas tak, że niebo by usłyszało,
Brook: że śmierć to nie przeprosiny......!!!
Str 11:
Brook: Ponieważ mężczyzna raz powiedział...!!! Że na pewno wrócą!!!
Franky: I to dlatego on...
Luffy: Laboon
Sanji: To on...
Usopp: poważnie...
Chopper: .......On?
Luffy: Yeah
Str 12-13:
Luffy: Znamy go
Luffy: ten wieloryb
Usopp: To nie góra!!! To wieloryb!!!
Laboon: Buooooooooooh
Franky: .........!? Co!? Co to znaczy!?
Sanji: To było na początku wspaniałej/wielkiej linii
Sanji: Dwa przylądki
Sanji: Ten cholerny wielki Wieloryb był tam
Sanji: Uderzając swoją głową w ścianę oddzielającą świat ciągle i ciągle, próbując się przedostać.
Sanji: Jak czekał na piratów przez 50 lat
Sanji: obiecując, że z pewnością wrócą...
Str 14:
Sanji: Później Laboon dowiedział się, że piraci uciekli
Sanji: I zaakceptował to, i próbował sie przedostać.
Sanji: Jakoś, Luffy przekonał go od zachowywań samobójczych z próbowaniem przedostania się przez ścianę.
Sanji: On nadal tam żyje, dalej czekając na swoich nakama!!
Usopp: ...To niewiarygodne... dotrzymali swoje obietnice przez przeszło 50 lat...!!
Zoro: I pomyśleć, że jednym z nakama, na których czekał Laboon...
Zoro: był...
Zoro: Ten kościotrup.
Brook: Hah
Ryuuma: Hah
Str 15:
Ryuuma: Yohohoho
Ryuuma: Stałeś się silniejszy przez te ostatnie 5 lat
Ryuuma: Ale ja także!!
Brook: Wah!!
Ryuuma: Ponieważ oboje myślimy tak samo!!!
Brook: Uwah......!!!
Brook: Hah
Brook: Hah
Brook: Hah
Ryuuma: Jak zawsze traktujesz to Afro, jakby było najważniejsze...!!
Ryuuma: Nie ma takiej możliwości, byś mógł ochronić słaby punkt takiej wielkości od bycia przeciętym...!!!
Str 16:
Brook: Milcz!!!
Brook: Yohoooooo!!!
Brook(t): Laboon
Brook(t): Czy nadal nas..........
Brook(t): pamiętasz...?
Brook(t): Jak pomyślę, jak możesz się czuć, me serce drży. Mimo, że nie mam serca!!
Brook(t): Yohohohohoo!!
Brook: Yoo
Brook(t): Wspaniała/Wielka Linia jest taka nieobliczalna, mimo moich całych sił
Brook: Yohoo...ho!!!
Brook(t): Nasi nakama... wszyscy odeszli.
Brook: kuh...
Brook: hah
Brook(t): Do utraty naszych nakama, mojej twarzy, mojego ciała, straciłem wszystko.
Str 17:
Brook(t): Nawet jeśli kiedyś się znów spotkamy
Brook(t): Nie wiedziałbyś, kto jest w tej szkieletowej formie.
Brook: Wah!! Zatrzymaj się... Zostaw Afro w spokoju!!
Ryuuma: Yohoho
Brook(t): Nic mi nie pozostało, naprawdę, ale
Brook: Bah
Brook: Hah
Brook(t): Oni wszyscy.........
Brook(t): Mówili, że ta moja głowa zawsze cię rozbawiała...!!!
Brook: UwaAAAAAAAH
Brook(t): Będę bronił tego wyglądu do końca
Brook(t): Ponieważ mam zamiar cię zobaczyć.
Brook(t): Mam nadzieje, że czekasz, na naszym Obiecanym Przylądku.........!!!
Str 18:
Franky: Uuoooooooooh!!!
Franky: Cholera, Kocham tego kościo-gościa i tego wieloryba!!!
Reszta: Zamknij się!!!
Luffy: Uhaaah!! Jestem podbudowany!! To muzyk!!
Luffy: Gadający kościotrup!! I ma Afro!! I ma Yohoho!! I jest nakama Laboon'a!!!
Luffy: Nawet jeśli musiałbym go ciągnąć ze sobą, zostanie na tym statku!!
Luffy: Zostanie naszym nakama!!! Macie z tym problem?!!!
Robin: Fufuh......
Robin: Nawet gdybyśmy mieli, czy twoja opinia by się zmieniła?
Usopp: Ja chcę, żeby dołączył!! Jest z Laboon!!!
Franky: Zgadza się, cholera!!!
Chopper: Ja też, ty draniu!!! Nie jestem przerażony szkieletami!!!
Str 19:
Sanji: Przed taką rzeczą trywialną!!
Sanji: Najpierw musimy powstrzymać ślub Nami!!! Cholera!!!
Luffy: Zoro!!
Luffy: Gdzie idziesz?
Zoro: Muszę trochę ochłonąć
Zoro: Liczba cieni, które mamy odzyskać wzrosła o jeden, czyż nie?
Luffy: Shishishishi!!
Luffy: Yoshaah!!! Goście!!! Przygotujcie się na kontratak!!!
Luffy: Zmieciemy to Thriller Bark!!!
Usopp: Idźcie!!
Sanji: Ty też, idioto!!
Tekst: Zaczynają atak!!
Str 01:
Tytuł: Ta śmierć to nie przeprosiny
Tekst: Genialny Kosmiczny Plan Enel'a Tom 25: Kosmiczni Piraci nie wiedzą, co robią. (ew. są bezradni)
Str 02:
Tekst: Obudzeni!
Luffy: Ten drań, mój cień
Franky: Uspokój się, nie ma tu Moria'i!!!
Zoro: hm? To jest..........
Sanji: Sunny.
Luffy: Sunny!? Dlaczego jesteśmy w miejscu, od którego zaczęliśmy...
Str 03:
Zoro: ...nie...to nie był tylko sen
Zoro: mój cień zniknął.........!!!
Zoro: ...to dziwne uczucie...
Luffy: Oi, nieważne!!! To ważniejsze!!!
Luffy: Nie ma tu nic do jedzenia!!!
Sanji: Ponieważ była to jedyna rzecz, której mieliśmy dużo
Sanji: Zabrali całą przechowaną żywność, i zanieśli gdzie indziej.
Luffy: Nie ma nawet krakersów na ser!!!
Luffy: Mięęęsa!!!
Zoro: To naprawdę bez honorowe... Opuściłem swoją gardę...!!
Luffy: Straciliśmy także Pirackie Lunchpudełka...
Luffy: To źle... tylko z serem...
Sanji: A tak w ogóle, nie ma tu nigdzie Nami.........?
Str 04:
Sanji: Porwana!!? Dlaczego nie ścigaliście ich do samiusieńkiego końca świata!!?
Sanji: Kim on jest i gdzie jest?! Odbiorę ją teraz, zaraz!!!
Usopp: Przepraszamy!!! Ale nie zostawiliśmy jej ot tak sobie, rzeczy się same potoczyły w ten sposób...!!!
Usopp: Nieważne, posłuchajcie całej historii!!!
Usopp: W porządku! Są dwie ważne rzeczy, których nie możemy odzyskać!!
Luffy: Jedzenie
Luffy: Nami
Luffy: I nasze cienie, tak? To trzy.
Usopp: Uuh... jedno z tych nie pasuje do rankingu... na razie skupmy się na Nami i cieniach.
Sanji: co...
Sanji: ...my.......my...!!!
Str 05:
Sanji: Ślub~~~!!! Żartujesz sobie!!!
Sanji: Cholera!! Niewybaczalne!!!
Luffy: Musi być odważny, by próbować żenić się z Nami...... więc
Luffy: Jestem Wielkoludem? Czy potrafili zrobić takie Zombie?
Zoro: Więc wiemy, kim są Luffy Zombie i Kucharz Zombie, tak?
Zoro: Usopp
Usopp: T...że on był jednym z Shichibukai.........!!
Chopper: Jakoś czuję się przerażony, to tak nagle...!!
Franky: Wy nie wiecie?
Luffy: Hm? Więc jeśli zombie nie wyglądają tak, jak aktualne osoby, to...
Luffy: Ja widziałem zombie Zoro!?
Zoro: I jak było?
Luffy: Hmmm.. całkiem przypominający ciebie, ponieważ nosił drewniane buty i wogóle
Luffy: Ale mimo to wiedziałem, że to nie ty.
Zoro: No więc, cokolwiek to jest, w porządku.
Zoro: Jeśli schwytamy te trzy zombie i wrzucimy sól do ich ust, to
Zoro: nasze cienie wrócą, tak?
Str 06:
Zoro: Ale to dobrze, że znaleźliście taki słaby punkt.
Franky: Tym, który powiedział nam o słabym punkcie,
Franky: i wpadł na pomysł, aby najpierw was odnaleźć, był szkieleto-gość. (szkieletor xD)
Luffy: Eeh!? Spotkaliście Brook'a!?
Franky: Spotkaliśmy......
Franky: Kiedy my... Zapytałem go niegrzecznym pytaniem...
Franky: nie... od momentu, od którego chciałeś zrobić z niego naszego nakama
Franky: Nie chciałem go przyjąć, ale...
Franky: mimo, że on jest tylko żywym szkieletem...
Franky: im więcej z nim gadałem
Franky: Miał kości
Franky: To nie tylko szkielet
Franky: To mężczyzna!!!
Franky: Chwilka!!
Franky: Kiedy rozmawialiśmy... Jeszcze jedna rzecz. Odpowiedz na moje pytanie,
Str 07:
Franky: Jeśli wyjdziesz i spotkasz ludzi tak jak wyglądasz
Franky: Wiesz, jaki rodzaj reakcji będą mieć... prawda?
Franky: Jesteś gadającym szkieletem.......? Nie ma takiej możliwości
Franky: by ktokolwiek mógł zostać przyjacielem gościa tak okropnego. Takie coś zginie w hańbie!!
Robin: Franky, co ty...
Franky: Nawet jeśli uciekniesz z tego Przeklętego Morza, twoje przeznaczenie
Franky: takie samo jak te bezcelowe lata spędzone tutaj.
Franky: Powiedziałeś: "Byłeś samotniejszy niż śmierć", tak
Franky: Gdybym był tobą... Poddałbym się już dawno temu!!!
Franky: Żyć z taką małą obecnością... zachowywać się od czasu do czasu jak dżentelmen
Franky: Powiedz nam resztę swojej historii........!!
Franky: ......By zajść tak daleko, by żyć w ten sposób... co chcesz osiągnąć?
Franky: Jaką obietnicę zawarłeś ze swoimi nakama!?
Str 08:
Brook: ...... Yohoho
Brook: Wygląda na to, że nie dbasz o czas.
Brook: To bardzo proste...
Brook: Dawno temu... nasza piracka załoga opuściła
Brook: jednego z naszych nakama w pewnym miejscu.
Brook: Wiedzieliśmy, że to bolesna i trudna decyzja, ale...
Brook: złożyliśmy solidną obietnicę, że "na pewno wrócimy"
Brook: Wyruszyliśmy na naszym statku
Brook: i zostaliśmy unicestwieni na tym morzu.
Brook: i aby nie złamać obietnicy danej jemu...!!
Brook: rezultatem było, że żyję już długi okres czasu, sam na statku.
Brook: ponieważ miałem swoje wieczne zobowiązania do wypełnienia!!!
Brook: od momentu naszej śmierci... myślę, że minęło już 50 lat, tak sądzę.
Str 09:
Franky: 50 lat!? ...or, to była taka stara historia!! Nie byłem jeszcze narodzony.
Franky: Przepraszam, ale nawet ten gość nie mógł być w stanie tyle czekać...
Brook: Dlaczego... Wiem, że nie musiał czekać, mógł po prostu wyruszyć w siną dal.
Brook: Ale gdyby istniała szansa, że jednak nam uwierzył, i byłby tak dalej, czekając na nas...
Brook: Jak bardzo samotny byłby teraz!?
Brook: Może myśleć, że oszukaliśmy go
Brook: ale jeśli dalej tak na nas czeka, aż do teraz
Brook: jak wielkie jego uczucia mogą być!!
Franky: Ty......
Brook: Imię nakama, któremu przyrzekliśmy spotkać się na brzegu, to
Brook: Laboon
Str 10:
Brook: Z pewnością nie mogliśmy wziąć tak młodego wieloryba na tak niebezpieczną podróż jak nasza...
Osoba: Na pewno wrócimy!!
Laboon: Buooooh!!!
Brook: Wyobrażam sobie, że musiał teraz stać się bardzo wielki........!!!
Franky: Twoim nakama był wieloryb...!?
Brook: ......Tak.
Brook: Nie mogę nie myśleć, że on cały czas w nas wierzył przez ten cały czas
Brook: I myślał, że wrócimy, ... i jak zawsze
Brook: zagralibyśmy naszą radosną muzykę, podczas machania rękami do niego.
Laboon: Buooooh!!
Brook: Myślę, że nie wybaczyłby nam, że zginęliśmy tak nierozsądnie,
Brook: I ponieważ przez naszą samolubną obietnicę, nakrzyczał by na nas tak, że niebo by usłyszało,
Brook: że śmierć to nie przeprosiny......!!!
Str 11:
Brook: Ponieważ mężczyzna raz powiedział...!!! Że na pewno wrócą!!!
Franky: I to dlatego on...
Luffy: Laboon
Sanji: To on...
Usopp: poważnie...
Chopper: .......On?
Luffy: Yeah
Str 12-13:
Luffy: Znamy go
Luffy: ten wieloryb
Usopp: To nie góra!!! To wieloryb!!!
Laboon: Buooooooooooh
Franky: .........!? Co!? Co to znaczy!?
Sanji: To było na początku wspaniałej/wielkiej linii
Sanji: Dwa przylądki
Sanji: Ten cholerny wielki Wieloryb był tam
Sanji: Uderzając swoją głową w ścianę oddzielającą świat ciągle i ciągle, próbując się przedostać.
Sanji: Jak czekał na piratów przez 50 lat
Sanji: obiecując, że z pewnością wrócą...
Str 14:
Sanji: Później Laboon dowiedział się, że piraci uciekli
Sanji: I zaakceptował to, i próbował sie przedostać.
Sanji: Jakoś, Luffy przekonał go od zachowywań samobójczych z próbowaniem przedostania się przez ścianę.
Sanji: On nadal tam żyje, dalej czekając na swoich nakama!!
Usopp: ...To niewiarygodne... dotrzymali swoje obietnice przez przeszło 50 lat...!!
Zoro: I pomyśleć, że jednym z nakama, na których czekał Laboon...
Zoro: był...
Zoro: Ten kościotrup.
Brook: Hah
Ryuuma: Hah
Str 15:
Ryuuma: Yohohoho
Ryuuma: Stałeś się silniejszy przez te ostatnie 5 lat
Ryuuma: Ale ja także!!
Brook: Wah!!
Ryuuma: Ponieważ oboje myślimy tak samo!!!
Brook: Uwah......!!!
Brook: Hah
Brook: Hah
Brook: Hah
Ryuuma: Jak zawsze traktujesz to Afro, jakby było najważniejsze...!!
Ryuuma: Nie ma takiej możliwości, byś mógł ochronić słaby punkt takiej wielkości od bycia przeciętym...!!!
Str 16:
Brook: Milcz!!!
Brook: Yohoooooo!!!
Brook(t): Laboon
Brook(t): Czy nadal nas..........
Brook(t): pamiętasz...?
Brook(t): Jak pomyślę, jak możesz się czuć, me serce drży. Mimo, że nie mam serca!!
Brook(t): Yohohohohoo!!
Brook: Yoo
Brook(t): Wspaniała/Wielka Linia jest taka nieobliczalna, mimo moich całych sił
Brook: Yohoo...ho!!!
Brook(t): Nasi nakama... wszyscy odeszli.
Brook: kuh...
Brook: hah
Brook(t): Do utraty naszych nakama, mojej twarzy, mojego ciała, straciłem wszystko.
Str 17:
Brook(t): Nawet jeśli kiedyś się znów spotkamy
Brook(t): Nie wiedziałbyś, kto jest w tej szkieletowej formie.
Brook: Wah!! Zatrzymaj się... Zostaw Afro w spokoju!!
Ryuuma: Yohoho
Brook(t): Nic mi nie pozostało, naprawdę, ale
Brook: Bah
Brook: Hah
Brook(t): Oni wszyscy.........
Brook(t): Mówili, że ta moja głowa zawsze cię rozbawiała...!!!
Brook: UwaAAAAAAAH
Brook(t): Będę bronił tego wyglądu do końca
Brook(t): Ponieważ mam zamiar cię zobaczyć.
Brook(t): Mam nadzieje, że czekasz, na naszym Obiecanym Przylądku.........!!!
Str 18:
Franky: Uuoooooooooh!!!
Franky: Cholera, Kocham tego kościo-gościa i tego wieloryba!!!
Reszta: Zamknij się!!!
Luffy: Uhaaah!! Jestem podbudowany!! To muzyk!!
Luffy: Gadający kościotrup!! I ma Afro!! I ma Yohoho!! I jest nakama Laboon'a!!!
Luffy: Nawet jeśli musiałbym go ciągnąć ze sobą, zostanie na tym statku!!
Luffy: Zostanie naszym nakama!!! Macie z tym problem?!!!
Robin: Fufuh......
Robin: Nawet gdybyśmy mieli, czy twoja opinia by się zmieniła?
Usopp: Ja chcę, żeby dołączył!! Jest z Laboon!!!
Franky: Zgadza się, cholera!!!
Chopper: Ja też, ty draniu!!! Nie jestem przerażony szkieletami!!!
Str 19:
Sanji: Przed taką rzeczą trywialną!!
Sanji: Najpierw musimy powstrzymać ślub Nami!!! Cholera!!!
Luffy: Zoro!!
Luffy: Gdzie idziesz?
Zoro: Muszę trochę ochłonąć
Zoro: Liczba cieni, które mamy odzyskać wzrosła o jeden, czyż nie?
Luffy: Shishishishi!!
Luffy: Yoshaah!!! Goście!!! Przygotujcie się na kontratak!!!
Luffy: Zmieciemy to Thriller Bark!!!
Usopp: Idźcie!!
Sanji: Ty też, idioto!!
Tekst: Zaczynają atak!!
Have you shown your appreciation today? Click the thanks button or write your appreciation below!







Login or register to comment
Benefits of Registration:
* Interact with hundreds of thousands of other Manga Fans and artists.
* Upload your own Artwork, Scanlations, Raws and Translations.
* Enter our unique contests in order to win prizes!
* Gain reputation and become famous as a translator/scanlator/cleaner!